Wylądowaliśmy w Bombaju i pędzimy na pociąg, który zawiezie nas do Aurangabad. Zostawiamy duże plecaki w depozytów na dworcu i wsiadamy do naszego przedziału. Nocleg w pociągu. Nieoczekiwanie dojeżdżamy na miejsce szybciej niż się spodziewaliśmy. 4.30 wysiadamy i co najmniej do 8 musimy przeczekać. Cóż taki los. Kiedy w końcu mija godzina zero, możemy iść zarezerwować bilet powrotny do Bombaju i wybrać się na wycieczkę. Po odwiedzenia dwóch biur podróży decydujemy wybrać się do Ellory na własną rękę, tzn w zasadzie taksówką. Po drodze kierowca nam sporo opowiada, zawodzi na śniadanie. Czas zacząć zwiedzać Ellorę, zespół świątyń i domostw wykutych w skale. 17 grot, to świątynie hinduskie, 12 buddyjskie i 5 dżinistyczne. Bardzo ciekawe miejsce, ale jestem potwornie zmęczona i ciężko mi skupić uwagę na cudach kultury dookoła. Niemniej wrażenia pierwszorzędne. Następnie jedziemy do twierdzy Devagiri-Daulatabad fort. Wspinamy się na sam szczyt twierdzy, która znajduje się na wysokiej skale. Nie wiem jak można ją było zdobyć. Chyba tylko wziąć głodem. Po zejściu na dol próbujemy jakiegoś hinduskiego smakołyku, zrobionego na bazie lodu i soków owocowych. Fajny orzeźwiający deser. Na sam koniec zostało nam Bibi Tadż. A tak na prawdę to Bibi Ka Maqbara. Jest to grobowiec zbudowany przez Azam Shah na cześć jego matki. Jest wybudowany na wzór Tadż Mahal w Agrze. Piękna budowla, szczególnie z zewnątrz. Teraz czas na kolację. A później powrót kolejnym nocnym pociągiem do Bombaju.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz