sobota, 5 listopada 2016
Calangute i Baga.
Po wyspaniu się w wygodnym łóżku, ruszamy na dalsze zwiedzanie. Duże plecaki zostawiliśmy w hostelu i pojechaliśmy autobusem do miasteczka nadmorskiego o nazwie Calangute. Czas na relaks, kąpiel w oceanie i lezakowanie. Godzina tego dobrego i lecimy dalej. Chwila na skuter wodny. Pora coś zjeść, więc wchodzimy do pobliskiej knajpy, odkrywamy nowe smaki - owoce morza. Pierwszy raz jadlam kraba, bardzo smaczne mięso. Niestety po obiedzie czas wracać do Panaji. W autobusie zabieramy nowa znajomość z Hindusem o imieniu Swapnil.


Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz