wtorek, 8 listopada 2016

Kolejna podróż pociągiem.

znowu przemieszczamy się do następnego miejsca, do Mysuru. Dla odmiany wybraliśmy pociąg.  Tym razem wyższą klasą, B2, dużo czystszą, z klimatyzacją i pościelą dla każdego. Nasz przedział dzielimy z samymi Hindusami.  Ale nie obyło się bez zawarcia nowych znajomości z ludźmi z przedziału obok. Poznaliśmy dwóch Izraelczyków (jeden z nich miał na imię Yadid) i trzech indyjskich polityków. Przegadalismy z nimi dobre 1.5 godziny, jeśli nawet nie więcej.  Przez noc udało mi się nie spaść z górnego łóżka.  Rano kiedy się już jako tako ogarnęliśmy i zabraliśmy się do naszego śniadania w postaci nerkowcow i jakiś innych snacków, musiałam wyglądać na bardzo wyglodniałą, ponieważ indyjska para siedząca obok poczęstowała mnie ich śniadaniem.  Było to coś delikatnie przypominającego nasze placki ziemniaczane, ale wielkości mniej więcej niedużej łyżki, a do tego jakiś zielony sos bliżej nie określony.  W każdym razie śniadanie bardzo smaczne i bardzo nieoczekiwane. Tyłu sympatycznych ludzi wokół nas... :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz